wtorek, 11 lutego 2014

Wizyta w Iławie, czyli Wood Elfy turniejowo

W ostatnią niedzielę wybrałem się do, oddalonej od Gdańska o ponad 100 km, Iławy. Miasto Króla Cyganów, bloggera od talii z Regio oraz miejsce, gdzie turniejowo gra (grał?) aktualny Wicemistrz Europy, i skąd jest poprzedni. Widać, że to szczególne miejsce. Obiecałem sobie kiedyś (i nie wiem, czy Wojtowi też), że przyjadę do nich na turniej. 9 lutego nadarzyła się okazja. O 7 wsiadłem w pociąg i ruszyłem, niepewny przyszłości, ale zadowolony, w końcu lubię podróżować.

Oczywiście, musiałem czymś grać. Powiem więcej. Po rozmowie z Mamutem w poniedziałek postanowiłem zagrać Wood Elfami. Testowałem w sumie mało, głównie myślałem i robiłem zmiany na podstawie rąk startowych, w sumie "w ciemno". Wyszło coś takiego:  http://deckbox.org/sets/602666

Działanie talii opisałem na forum, można przeczytać tutaj: http://whinvasion.pl/viewtopic.php?f=5&t=3503. Tutaj skupię się na samym turnieju.

Btw w pociągu dowiedziałem się, że zmarły prezydent Kaczyński był rosyjskim agentem (pewien dziadek, co podobno podróżował po całym świecie, tak prawił). Każdego dnia uczymy się czegoś nowego. Jednak nikt nie mówił o ściąganiu samolotu magnesem, zatem to chyba jednak bujda była. Mniejsza...

Po tym, jak wysiadłem z pociągu, zacząłem szukać miejsca turnieju. Meloman świetnie mi to rozpisał (wielkie dzięki), tak że nie zgubiłem się i szczęśliwie dotarłem na miejsce. Obejrzałem miejscówkę - szacun, świetne warunki do grania, gdyby dało się załatwić na weekend, to spokojnie byście mogli Regionalsa zrobić. Ale nawet dwudniowy turniej lokalny byłby fajny. Ja przyjadę na pewno.

Ale wróćmy do samego turnieju. Kiedy już się wszyscy zebrali (10 osób, nie było BYE, yeah), zaczęliśmy grać:

Runda 1
vs Unclean, SKA 2:0
W obu grach udało się obronić na początku, a potem przejść do naporu. Zabicie Thanquola, Pilegrzymki na Clawleadera, odpowiednia ilość Ambushy, po czym napór na devkach. Pierwsza do przodu. Dzięki za grę w miłej atmosferze, no i gratki za załatwienie takiego świetnego miejsca na turnieje.

Runda 2
vs Wojt, UND 0:2
Łącznie trwało to niecałe 20 minut. W pierwszej wszedł Grimgor w chyba drugiej turze - nie mam questa, nic nie dobieram - pas. W następnej niby coś próbowałem, ale znowu: Inwokacja - Grimgor - Przegrałeś.

W tym miejscu chciałbym pogratulować Wojtowi kolejnego zwycięstwa, oraz serdecznie podziękować za zaproszenie do siebie. Dzięki za jedzenie (jak już mówiłem, nie trzeba było), za rozmowy (podziękowania dla Maćka i powodzenia w LoLa). No i za wspólne oglądanie chociaż początku skoków (STOCH IMBA!!!!111!!oneoneone!!!1! i na restrykcję). Jeszcze raz dzięki i do zobaczenia. Zapraszam w wakacje do Ostrzyc.

Runda 3
vs Jimmy, CHA 2:0
Dzikie Gory naporowały mnie, jednak w każdej gier pojawiała się tylko jedna Świątynia, którą szybko paliłem. Zatem mogłem bezkarnie wybijać jednostki wroga. Miałem za dużo devek, żeby wszedł Unleash, do tego trzymałem 2x Dance to Loec na ręce. Tutaj chciałbym przeprosić, gdyż przewałowałem Cię na Spellsingerce - Dance to Loec w odpowiedzi na Raiding Campsy mnie nie obroni. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Jak to ująłeś, następnym razem ty mnie przewałujesz. Do zobaczenia, dzięki za grę.

Runda 4
vs Boguś, IMP 1:1
Smerfy na Leśnych Elfach (Highborn, Helblaster, Tatuaże, Wieszczki, Dancy...). W pierwszej broniłem się z 20 minut, ale w końcu atak za 13 wymiótł mnie z lasu. Nie pomogły Ambushe. Boguś miał świetną rękę startową, spalił mi pierwszą strefę chyba z drugiej turze. W drugiej grze udało mi się zatrzymać napór, skontrolować, po czym samemu wystawić moją siłę palącą, dzięki czemu Altdorf spłonął. Trzeciej gry nie zdążyliśmy skończyć, koniec w czwartej turze przy wyrównanym stole. Zasłużony remis. Dzięki wielkie za grę, robiłeś mega ciśnienie tym naporem.

Runda 5
vs Meloman, IMP 1:1
Ta sama rasa, te sam wynik, chociaż talia zupełnie inna od tej sprzed chwili. Maciek grał Imperium na skakaniu i Rycerzach, podobne do mojego decku z Gdańska, jednak zmienione na lepsze. W pierwszej broniłem się, zacząłem palić, Maciek wystawił Karla, spalił mi jedną, napoczął drugą. Ja zaatakowałem go, spaliłem mu strefę, bo czym rzuciłem 2 Niespodziewane Ataki. 22 indirecty! Weszło na styk, miałem chyba nawet jedno obrażenie więcej, niż było potrzebne. Uf... 1:0. W drugiej graliśmy podobnie, jednak Maciek, mimo bycia kontrolowanym (max 2 karty przez pierwszych kilka tur) w końcu się odbił, zaatakował, spalił mnie, musiałem się bronić. Koniec czasu, tura Maćka. Dobiera karty za supporty, wystawia Wybrańca na Agenta, ma 1 kasy, 2 Przewagi Wysokości w Polu, Taxi w Polu. Przeskakuje do przodu, ma już na nim 6 młotków. I chce skoczyć spowrotem do Misji, na Agenta. Powinienem zagrać Pielgrzymkę, bo ew Dyscyplina zabroniłaby skoku. Ale zapomniałem o tym, Maciek wycisnął na nim 11 młotków, do tego wszedł Osterknacht do przodu, no i dał radę spalić. 1:1. Dzięki za grę na poziomie, ciężko było, ale wynik chyba sprawiedliwy.

Z bilansem 2-2-1 zająłem drugie miejsce, wygrywając na Buchholtze z Jimmy'm (grałem z miejscami 1, 3, 4 i 5, zatem udało się być wyżej). Dzięki wszystkim za świetny turniej, mam nadzieję, że jeszcze do was zawitam.

Potem byłem u Wojta i Melomana (jeszcze raz wielkie dzięki). Po 19 zebrałem się, poszedłem na pociąg i wróciłem do domu. Kolejny wyjazd zakończył się. Inwazja żyje i ma się dobrze! Do zobaczenia w Wawie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz